Być w Iguazú i nie trafić w Diabelską Gardziel, to jak przyjechać do najważniejszego miejsca, które chcecie zobaczyć, i nie wejść do środka, czyli nie do pomyślenia 🙂 Żeby tam dotrzeć, musimy pojechać do Brazylii. Wychodzimy z hostelu dość wcześnie, ale już czujemy zbliżający się upał. Dziś ma być 38 stopni!

Do Iguazú przyjeżdżamy z konkretnym planem – chcemy obejrzeć wodospad zarówno ze strony argentyńskiej, jak i brazylijskiej. Słyszeliśmy, że dopełniają się one znakomicie i warto poświęcić chwilę na ich zobaczenie. Wszyscy mówią, że na stronę brazylijską będziemy potrzebować znacznie mniej czasu, niż na argentyńską, ale planujemy tam sobie cały dzień.

Wyruszamy lekko po 9 rano uzbrojeni we wszystkie najbardziej potrzebne rzeczy: jedzenie dla Amelii, kremy z filtrem, spreje na komary, czapki i inne drobne i większe duperelki. Dojazd do parku od strony brazylijskiej zajmuje nam około 40 minut. Choć odległość nie jest znaczna, to jednak dochodzą do tego sprawy formalne -przekroczenie granicy, czyli wylegitymowanie się w Argentynie i w Brazylii. Do okienka po stronie argentyńskiej podjeżdżamy dosłownie na minutę, pani spogląda na nas i po sekundzie wbija pieczątki. Trochę bardziej skomplikowana jest sytuacja w Brazylii, gdzie musimy podejść wszyscy do okienka i do tego poczekać w kolejce. Jednak uśmiech Amelii sprawia, że kilka osób nas przepuszcza. Pani strażniczka ucina sobie krótką rozmowę z naszą małą podróżniczką, ta odpowiada wielkim uśmiechem i jedziemy dalej.

Po krótkiej rozmowie zmieniamy trochę nasz plan i najpierw decydujemy się jechać do Parque das Aves, czyli parku ptaków. Przyznam szczerze, że nie znoszę takich miejsc, generalnie nie przepadam za ptakami, nie potrafię się nimi zachwycić. Kubie jednak zależy na tym, więc czego się nie robi dla męża 🙂 Już od początku wygląda to tak, jakbyśmy weszli do zoo dla ptaków, gdzie siedzą pozamykane w klatkach. Później okazuje się, że nie wszystkie tak mają, kilka można zobaczyć na „wolności”, czyli de facto w większej klatce, do której możemy wejść. Ok, faktycznie niektóre papugi czy tukany wyglądają imponująco – są piękne i kolorowe, ale to tylko ptaki. Kuba po pewnym czasie przyznaje mi rację. Chyba spodziewał się czegoś innego. Wychodzimy stamtąd trochę źli, że straciliśmy półtorej godziny. Za to Amelia jest zadowolona, bo ucięła sobie miłą drzemkę wśród tych wszystkich odgłosów natury.

Po zakończeniu przygody z ptakami przechodzimy kawałek do Parku Narodowego, gdzie czeka na nas wizja zobaczenia Diabelskiej Gardzieli, czyli największej i najbardziej imponującej kaskady wodospadu Iguazú. Już przy wejściu i kasach mamy wrażenie, że ta brazylijska strona jest bardziej profesjonalna i uporządkowana, do tego obsługa mówi nieźle po angielsku. Dostajemy plan parku i okazuje się, że nie możemy przejść pieszo zakładanej przez nas drogi, tylko musimy chwilę poczekać na autobus. W czasie jazdy rozumiemy już i cieszymy się, że nie ma opcji pokonywania pieszo tego dystansu. Droga to po prostu asfaltowa szosa w lesie i przejechanie pewnej odległości zajmuje nam dobre 15 minut tym autobusem. Ma on cztery przystanki. Decydujemy się wysiąść na trzecim i stamtąd podejść pod samą Diabelską Gardziel. Jest gorąco, upalnie wręcz, a pot ścieka po każdej części mojego ciała. Wczoraj – po stronie argentyńskiej – nie było tak źle, bo mieliśmy więcej cienia, tu idziemy czasem w pełni słońca. Patrzymy na Amelię i jesteśmy pełni podziwu, bo mimo temperatury uśmiech nie schodzi jej z twarzy i humorek dopisuje głównie dlatego, że znów jest w centrum uwagi, wszyscy się zatrzymują, uśmiechają i zagadują, więc czuje się jak gwiazda, co zdecydowanie kocha. Chyba próżne dziecko nam wyrośnie 😉

Ufff… Na szczęście samo dojście do wodospadu nie jest długie, choć nam zajmuje prawie dwie godziny, bo jemy, pijemy i schładzamy się, karmimy Amelię, zmieniamy pieluchę, robimy zdjęcia, kręcimy filmy, ale normalnemu człowiekowi bez dziecka, który nie jest blogerem, powinno to zająć około pół godziny 🙂 Czy droga jest trudna? – Absolutnie nie. Można ją pokonać nawet wózkiem, choć schodów jest tu bardzo dużo, więc ciągle trzeba brać go pod pachę. Można też wziąć nosidło, z czego my na co dzień korzystamy, więc Amelia ma zawsze wybór – wózek czy nosidło.

Czasem trudno myśleć i skoncentrować się na robieniu zdjęć, czy nagrywaniu filmów, jeżeli tak świeci słońce i jest taki upał, ale dajemy radę. Już niebawem czeka nas ochłodzenie, bo w końcu podchodzimy pod Diabelską Gardziel. Wiemy, że nie jesteśmy w stanie wejść tam w trójkę, bo Amelia znów zasnęła, a powiew wiatru i wody mógłby ją zdmuchnąć. Idę zatem pierwsza. Wchodzę na pomost i powoli czuję miłe, jeszcze spokojne powietrze. Po chwili z lewej i prawej strony wieje wiatr, który sprawia, że woda dostaje mi się do oczu. Jest jej coraz więcej. Momentami mało widzę, ale to, na co mój wzrok pada, jest znakomite. Znów mam to uczucie, że nie mogę złapać przez chwilę oddechu. Wejście do Diabelskiej Gardzieli to przeżycie egzystencjalne. Niesamowite, niesamowite, że coś takiego zostało stworzone przez naturę. Piękne, cudowne… Nie ma słów, żeby to opisać.

Wychodzę trochę zmoczona, ale bez przesady. Zupełnie nie rozumiem ludzi, którzy wchodzą w sztormiakach i kurtkach przeciwdeszczowych, a trochę takich jest.

Nie umiem odpowiedzieć na pytanie, która strona wodospadu Iguazú jest piękniejsza. Argentyńska była pierwsza, więc zachwyciła, rozbudziła nadzieje i mnie osobiście prawie wzruszyła, ta brazylijska była niesłychana, ponieważ weszliśmy do środka Diabelskiej Gardzieli. Nie ma innej opcji, żeby być jeszcze bliżej. Szkoda, że Amelia tego nie zapamięta, ale kiedyś pokażemy jej to na zdjęciach, a może tu wrócimy.

Foz de Iguazu strona brazylisjka Brazylia

Pierwszy widok ze strony brazylijskiej

Foz de Iguazu strona brazylisjka Brazylia

!

Foz de Iguazu strona brazylisjka Brazylia

Ten widok nie chce odpuścić

Foz de Iguazu strona brazylisjka Brazylia

Trochę schodów po drodze

Foz de Iguazu strona brazylisjka Brazylia

Główna rampa

Foz de Iguazu strona brazylisjka Brazylia

Darmowy prysznic

Foz de Iguazu strona brazylisjka Brazylia

Taka widoczność

Foz de Iguazu strona brazylisjka Brazylia

a w międzyczasie…

Foz de Iguazu strona brazylisjka Brazylia

Mega!

Foz de Iguazu strona brazylisjka Brazylia

Po powrocie

Foz de Iguazu strona brazylisjka Brazylia

Spadek

Foz de Iguazu strona brazylisjka Brazylia

Zachwyt

PRZEJDŹ SIĘ STRONĄ BRAZYLIJSKĄ