Dwa dni temu gościliśmy na trzecich spotkaniach z blogiem odbywających się na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika i prezentowaliśmy podróż „Szukając Witkacego”. Do Torunia zawitałem już o 9 rano. Zerwałem się na poranny autobus, ponieważ chciałem wykorzystać okazję i porobić trochę nagrać dronem. Efekt wyszedł naprawdę dobry.

W Toruniu ostatni raz byłem na wycieczce klasowej sto lat temu. Tak dawno, że już nawet nie pamiętam. Do spotkania miałem pięć godzin i prosto po wyjściu z autobusu, wyciągnąłem sprzęt, by wykonać testowe nagranie.

Pogoda nie zachwycała, rano myślałem jeszcze, że chmury się przerzedzą, ale nic z tego. Były jednak na tyle wysoko, że nie tworzyły żadnego efektu półmroku i ostrość nagrania na tym nie straciła. Wykonałem 6 lotów, racząc się pomiędzy nimi bardzo dobrą i ciepłą herbatą w małej herbaciarni tuż koło rynku. Gdzieś trzeba było podładować baterie.

Po nakręceniu Rynku Staromiejskiego musiałem salwować się ucieczką, gdyż zaciekawienie wzbudzone dronem wśród wycieczek szkolnych było przeolbrzymie i zaczynało uniemożliwiać normalną pracę.

Udałem się na tereny Uniwersytetu, wpadłem na Przemka Skokowskiego, który również prezentował, i udaliśmy się do sali wykładowej, gdzie odbywał się dzień z blogiem podróżniczym. Opowiadałem o naszych poszukiwaniach Witkacego oraz jego podróży z 1914. Wykład świetnie wpisał się w poważne mury uniwersytetu 🙂 Tym razem zmieniłem też slajdy, rozpoczynając od historii Witkacego, a potem naszej. Poprzednio opowiadaliśmy, przeplatając to bardziej. Patrząc na reakcje publiczności – zabieg raczej udany. Rozgadałem się i po godzinie musiałem uciekać, by zdążyć na bus powrotny do Ani.

W drodze do Warszawy skorzystałem z gniazdek w busie i zmontowałem taki oto film – powyżej.

Jestem z niego całkiem zadowolony, bo robiłem materiał do innej inicjatywy, ale przypadkiem nazbierało się tyle przebitek, że wystarczyły na montaż dwuminutowego klipu. Temat podchwyciły też lokalne media, które opublikowały parę artykułów, a samo wideo zebrało bardzo dobre opinie wśród mieszkańców Torunia. Wielkie dzięki!