W czasach dobrego kursu dolara kupiłem w San Francisco słuchawki Bose. Dwa lata później zgubiłem je w PKSie do Starachowic. Szczęśliwy z kieleckiego kto je znalazł. Pół roku wytrzymałem na innych słuchawkach aż w końcu zapragnąłem powrócić do dobrego dźwięku i ciszy w samolocie. Wpadłem do salonu w supermarkecie, zacząłęm przeglądać różne modele i zainteresowałem się tymi bezprzewodowymi. Cena większości odrzucała. Postanowiłem zrobić dokładne rozeznanie i tak wpadłem na wcześniej nieznaną mi markę Plantronics.

Plantronics BackBeat PRO plus
Plantronics BackBeat Pro+

Ten model zaintrygował mnie najbardziej. W większości testów, porównań i rankingów wypadał naprawdę mocno. Miejsca w pierwszej trójce. Do tego atrakcyjna cena. Nie mała, ale połowę mniejsza od gorszego modelu Bose. Zdaję sobie sprawę, że te na B są mocno reklamowane i mają niezłą renomę, jednak w testach wypadają z reguły pod podium. Przynajmniej te okołouszne i nauszne. Marketing – pomyślałem – sam wpadłem w jego pułapkę.

Powiem Wam czego szukałem – słuchawek nausznych, trwałych, podatnych na podróże i różne warunki przechowywania. Wyciszenie nie było istotne. Nie chciałem początkowo iść w bezprzewodowe, ale przekonała mnie długość baterii – 24 godziny. A także zasięg – największy atut BackBeat – do 100 metrów.

Obie te rzeczy są dla mnie największymi atutami tego modelu, z którego korzystam już 4 miesiące. Ładuję je raz w tygodniu. Korzystam codziennie po parę godzin. Dość intensywnie. Muzyka, filmy, rozmowy telefoniczne, Skype.

Na co zwracam uwagę

Słuchawki są bezprzewodowe a cały telefon i muzykę obsługuję za pomocą przycisków i pokręteł umieszczonych na słuchawkach. Przyznaję, że to bardzo wygodne rozwiązanie. Mogę ściszać, zmieniać utwory albo odbierać rozmowę. Nie muszę nic wyjmować z kieszeni. Zasięg faktycznie jest spory – choć te 100 metrów to na łączce 😉

Bardzo fajny jest jeszcze przycisk „OpenMic”, który ścisza muzykę i „wpuszcza” głos zzewnątrz, dzięki czemu żeby prowadzić szybką rozmowę nie trzeba zdejmować słuchawek. Choć rozmówcy nigdy nie są pewni czy ich słucham 😉

Wady

Są dość duże. Nie zwracam uwagi na to jak w nich wyglądam, więc mi to nie przeszkadza, ale paru znajomych zareagowało na mój widok – co Ty masz na głowie… 🙂

Specyfikacja

Słuchawka:

  • zasięg nadajnika: 100 m
  • średnica głośnika: 40 mm
  • typ głośnika: dynamiczny
  • pasmo przenoszenia: 20 – 20 000 Hz
  • regulacja głośności – tak
  • mikrofon – tak
  • waga 340 g

Przewód dodatkowy:

  • regulacja głośności + / –
  • przycisk play/pause oraz odbiór/zakończenie rozmowy
  • następny/poprzedni utwór
  • aktywacja Siri
  • mikrofon
  • długość 150cm
  • podłączenie 3.5mm /3.5mm

 

Plantronics BackBeat Pro+ (taka urocza, krótka nazwa 😉 – jestem bardzo zadowolony. Przy tej cenie, która jest jedną z niższych w segmencie, oferują naprawdę sporo. Nie wspomniałem jeszcze o wyciszeniu, które aktywujemy osobnym przełącznikiem i nawet w samolocie osiągamy stan prawie idealnej ciszy. Bałem się bardzo, że często będe musiał ładować, a wtedy oczywiście zapomnę dodatkowego kabla – ale nie. Kabla nigdy jeszcze nie użyłem – choć wtedy całość działa bez baterii. Wykrywanie urządzeń – mam podpięty komputer i telefon – działa bez problemów. Źródła się wzajemnie zmieniają zależnie od tego, gdzie gra muzyka albo czy przychodzi połączenie.

Ładujemy je za pomocą zwykłego microUSB – i w ciągu półtorej godziny mamy pełną moc. Z powerbanka też spokojnie idzie, więc w drodze sprawdzają się niezawodnie. A tego, że w dłuższych odstępach czasu od możliwości podładowania, będą padać obawiałem się najbardziej.