Był kiedyś taki statek kosmiczny o symbolu NX-10. Występował w serialu „Star Trek: Enterprise” i symbolizował właśnie ten eksperymentalny okręt. Ostatnio w ręce wpadł nam NX-20. Nie podbijamy z nim kosmosu, ale robimy kosmiczne rzeczy. Mowa o Samsungu NX-20, aparacie fotograficznym, który zmienił sposób w jaki pracujemy. Na lepsze.

Jestem przekonany, że NX20 ma wady. Pewnie za mało pikseli albo kontrastu, ale nie jest to dla nas najważniejsze. Jak kogoś takie recenzje interesują, to zapraszam na inne blogi technologiczne, tam poczytacie o cyferkach. To jest wpis o tym, jak małe urządzenie wpasowuje się w czyjś rytm pracy i go zmienia.

Przez ostatni rok mieliśmy z Anią problem – postanowiliśmy założyć vloga, ale nie mieliśmy odpowiedniego sprzętu do kręcenia filmów. Wpierw robiliśmy to kamerkami typu flip i było okej. Ale takie „ooookeejj”. Potem kamerka handycam i zrobiło się lepiej. Niemniej kamera jakoś wymusza na nas inne myślenie a my wolimy myśleć fotografiami i w ten sposób kręcić. Co więcej, bardzo często chcemy złapać szerszy kadr zamiast kręcić kamerą w kółko, żeby pokazać ogrom jakiejś budowli. To bardzo irytowało i zaczęliśmy rozmyślać nad zakupem lustrzanki, która kręcił.

Samsung NX-20
Samsung NX-20

Na szczęście zadzwonił Samsung z informacją, że możemy potestować ich najnowsze cacko – model NX20 tzw. aparat bezlustrzankowy. Oczywiście, że się zgodziliśmy i niecierpliwie czekaliśmy na kuriera. Przynosi paczuszkę. Pierwszy szok – opakowanie niektórych obiektywów jest większe od samego aparatu. Patrzę na naszego wielkiego Canona, który leży obok, potem na „en-iks-ika” i zaczynam się martwić. Mocuję obiektyw portretowy, który zwiększa masę całego zestawu trzykrotnie. Celuję w Anię i robię pierwsze zdjęcie. Szczena w dół. Nic dodać, nic ująć. Spędziłem całe popołudnie testując różne konfiguracje i moje zadowolenie tylko wzrastało.

Filmy
Potem zacząłem kręcić filmy i tak, jak się spodziewałem, ich jakość po prostu wymiata. Moje pierwsze spostrzeżenie, to kręcę więcej przebitek, ujęć od 5 do 15 sekund, które potem montuję w szybsze i ciekawsze sekwencje. Ustawianie ostrości – czy to automatyczne, czy manualne –daje super efekt rozmywania, który już teraz umiemy lepiej wykorzystywać. Vlogi wyglądają porządnie, jestem porażony ilością szczegółów oraz zwykłą fajnością.

Hot spot
Uwaga, NX20, tworzy hotspot wifi. Początkowo myślałem, że żeby przesłać zdjęcia bezpośrednio z aparatu do telefonu, oba urządzenia będą musiały się połączyć z tym samym wifi i jeszcze się w nim znaleźć – co z reguły nie działa, kiedy ma działać, czyli na kiepskich hotspotach znajdywanych z reguły w podróży. Otóż nie, NX tworzy własną sieć, do której podłączamy telefon i potem – za pomocą specjalnej aplikacji – wybieramy zdjęcia, które chcemy zapisać w pamięci. Bomba – możemy zdjęcia wysokiej jakości robić Samsungiem a potem wrzucać na nasze kanały w serwisach społecznościowych bezpośrednio z telefonu czy tabletu, który łączy się z siecią. Bardzo często kupujemy kartę 3g na miejscu i wkładamy do iPada, z którego potem zarządzamy Facebookiem i całą resztą.
To naprawdę super feature dla nas blogerów i wszystkich osób, które lubią się szybko czymś dzielić. Teraz nie musimy iść na kompromis – jakość vs szybkość. Mamy to w zestawie.

Samsung NX-20
Samsung NX-20

Co dalej?
Będziemy przygodę z NX20 kontynuować, co ogłosimy za dwa-trzy wpisy, ale ten wpis nie jest do końca przypadkowy – „you know what we mean” 😉 Nie wiem, na co zwracacie uwagę wybierając aparat fotograficzny. Ja dotychczas patrzyłem bardziej na specyfikację. Pewnie gdybym kupował sam, a nie dostał do testów, postąpiłbym tak jak zawsze. Tym razem jednak mieliśmy okazję przetestować i się dobrze zaskoczyć. Samsung Polska sam nam podpowiedział, co powinniśmy potestować i mieli rację. Teraz patrzę na to, co robimy, przez zupełnie inny pryzmat. Mieliśmy trzy problemy:

– wielkość sprzętu
– rozdzielenie tworzenia wideo od zdjęć
– za mało jakości
– dzielenie się w social media

Teraz ich już nie mamy. Tyle. NX20 to dobry sprzęt dla ludzi mobilnych.