Już wiem, dlaczego chcę wrócić do Sewilli. – Kocham takie niezobowiązujące miasta, gdzie czas płynie wolno, nic nie muszę robić, nikt się nigdzie nie spieszy i nie mam wrażenia, że coś mnie stale omija. Wówczas nic mi nie przeszkadza, nie wkurzam się, że czekam pół godziny na kelnera, kolejne minuty na kawę z tostem, i po pewnym czasie okazuje się, że w ogóle to nie ma tostów. Czekam, siedzę, gapię się na ludzi, gadam. Mam luz.

Poza tym jest też coś dużo ważniejszego – energia i życie miasta, której strasznie mi brakuje. Nawet, gdy na moment wyjechałam do Cordoby, już wtedy tęskniłam za tym życiem i energią. W Sewilli zawsze coś się dzieje, mieszkańcy spędzają mnóstwo czasu na ulicach i w knajpach, no i gadają do białego rana.

W Polsce strasznie wkurzają mnie nielogiczne sytuacji i to, że ludzie szukają problemów zamiast rozwiązań. Gdy wyjeżdżam jednak, jest mi wszystko jedno, to znaczy, staram się rozumieć miejscowych i ich mentalność. Nawet jak proszę o sok ze świeżych pomarańczy, którego pan twierdzi, że nie może zrobić, bo nie ma pomarańczy, choć koleś, który sprzedaje owoce stoi obok, zachowuję spokój i zamawiam coś innego. Podobnie ze śniadaniami. W jednej kawiarni dowiedziałam się, że do pewnej godziny już nie dostanę tostów na śniadanie, bo jest za późno, ale kanapkę mogę zamówić. Jak w tym różnica? – Nie mam pojęcia. Zjadłam kanapkę.

Niektórzy mieszkają sobie w takiej oazie spokoju

Przez ten dość krótki czas zdążyłam rozbudzić swój apetyt na Andaluzję i wrócę, aby posilić się jeszcze mocniej. Sewilla nie jest dla mnie jednym z tych miast, że musisz zaliczyć pięćdziesiąt zabytków, żeby móc powiedzieć, że widziałeś miasto. Absolutnie. Myślę, że można tam równie owocnie spędzić czas, włócząc się po mieście, jedząc, rozmawiając z ludźmi, przesiadując w knajpach, gdzie czas płynie powoli, a życie toczy się swoim rytmem. Poczynając od śniadania w malutkiej kawiarence, gdzie po dwóch dniach, pani już wiedziała, jaką kawę lubię i podawała taką wyśmienitą, w cudownych dla mnie proporcjach. Przez wąskie uliczki, na których fajnie się zgubić, choć miasto jest takie, że po pewnym czasie na pewno dojdziesz do jakiejś bardziej ruchliwej ulicy. Po ogólny klimat miasta, które w ogóle nie męczy, które jest takie bezpretensjonalne.

Częste motywy religijne

Spacerom także sprzyja duża liczba parków. Sporo osób spędza w nich chwile na ławeczkach. Uniwersytet wygląda super i ma świetną historię, ponieważ powstał w budynku dawnej fabryki cygar. Niedaleko jest Plac Hiszpański (Plaza de España), który ma swój klimat, jest pięknie położony w Parku Marii Luisy i otoczony zieleni. Tylko szkoda, że na jego tle wisi ten ogromny balon, który unosi się na trzy minuty – gdy znajdą się chętni – i opada.

Plac hiszpański
Plac hiszpański i nieszczęsny żółty balon
Plac hiszpański

Żałuję, że nie ma tam tak cudownych targów z jedzeniem jak w Barcelonie. Oczywiście można znaleźć świeże, dobre jedzenie, ale nie jest ono takie piękne jak w Katalonii. Można z kolei trafić i w sumie warto w ramach ciekawostki – na najstarszy w Sewilli pchli targ,  czyli , który – jak sama nazwa mówi – co czwartek zajmuje część Calle de la Feria. Można na nim kupić wszystko – płyty książki, przyprawy, starocia, porcelanę, ale też stroję do flamenco, obraz Matki Boskiej Częstochowskiej czy głowę byka. Do wybory do koloru.

El Jueves

Gdy tak poruszamy się po mieście, oprócz tego, że ciągle trzeba coś pić, bo nawet pod koniec października były 32 stopnie, to też zawsze dobrze zrobić przerwę na jakiś tapas. Warto pamiętać, że w Andaluzji bardzo przestrzegają czasu sjesty i kuchnia praktycznie wszędzie jest zamknięta aż do wczesnych godzin wieczornych. Jedynie w knajpach typowo turystycznych może być inaczej. Dla takiej paelli warto jedna czekać do tej 19…

Paella

No i mosto, czyli schłodzony sok ze świeżych winogron, czyli odkrycie dla osób, które nie mogą pić alkoholu 🙂

Mosto

Warto też przekroczyć most, żeby zobaczyć trochę inną Sewille. Tak jest z jej dzielnicą, Trianą, gdzie nagle wyrastają wielkie bloki. W tej dzielnicy jest też jednak zagłębie przepięknej porcelany, o której pisałam tutaj.

Po drugiej stronie rzeki – Triana

Gdzie zobaczyć koncert flamenco? – O tym jeszcze napiszę.

I mimo wszystko, nawet dla tych, co nie lubią zabytków, bardzo polecam dwa miejsca w środku. – Alcázar, czyli pałac królewski z cudownymi ogrodami.

Alcázar
Alcázar
Ogrody Alcázaru
Ogrody Alcázaru

A także gotycką katedrę, która zajęła miejsce XII-wiecznego meczetu i jej mauretańską dzwonnicę zwaną La Giralda, która jest pozostałością tej świątyni. Z niej można podziwiać piękny widok na miasto.

Katedra w Sewilli i Giralda
Katedra w Sewilli
Widok z Giraldy
Giralda

Wszystkie zdjęcia zrobiłam Sony Xperia Z1.