Pano Lefkara to jedna z wielu cypryjskich mniejszych miejscowości. Położona w połowie drogie między Larnaką a Limassol. Z autostrady i drogi głównej należy skręcić w prawo, czyli nie w stronę morza a gór i jechać około 20 minut. Po ostrzejszym podjeździe wyłoni nam się panoramo Lefkary i pojawią się dwa zjazdy do miasta. Co ważne, jest to niczym niewyróżniające się miejsce na tle innych.

(To jest wpis galeryjny – możecie się po nim poruszać strzałkami prawo-lewo albo kliknąć w guzik „play” powyżej. Wtedy pojawi się nawigacja oraz kolejne zdjęcia.)

Pano Lefkara

Zainteresowało nas to, że w 2009 UNESCO wpisało tutejsze tradycje koronkarskie (wiecie, mówi się, że babcia robiła „koronki 😉 na listę dziedzictwa niematerialnego. Mówi się, że do Lefkary dotarł też Leonardo da Vinci pod koniec XV wieku. Faktycznie, chodząc po naprawdę wąskich ulicach, co rusz natrafiamy na sklepy oferujące różne lokalne wyroby jak i małe firemki się w tym specjalizujące.  Wpadamy też na sporo pułapek turystycznych. Jesteśmy chyba jedynymi przybyszami w ciągu ostatnich paru godzin i kilka sprzedawczyń próbuje dopiąć utarg dzienny z uśmiechem, ale trochę nachalnie. Amelii się bardzo podobają różne podejścia i zakręciki, ale od kluczenia w końcu prosi o wzięcie na barana.

Miasta i wioski na Cyprze

Z używaniem tego słowa – wioski – mam zawsze problem, bo kojarzy się mimowolnie z „wsią”, a używam go do określenia miejscowości nie będących formalnie miastami albo małych skupisk ludzkich 🙂 I tutaj chodząc po Pano Lefkarze, zatrzymując się po wino w górach czy zatankować w innych miejscach – zadajemy sobie pytanie czy istnieje coś, co uwspólnia te miejsca. Architektonicznie – na pewno im dalej od morza tym więcej starzej wyglądającej budynków, więcej cegły, mniej reklam i kiczowatego stylu turystycznego, który cechuje szczególnie hotele oraz małe apartamentowce. Budowane na szybko, bo przecież i tak ktoś kupi.

A jeśli chodzi o inne wioski na Cyprze to to, co je łączy – to wyczuwalnie zrelaksowani mieszkańcy. Za każdym razem, kiedy mieliśmy pytanie czy problem, spotykaliśmy się z uśmiechem i sporą otwartością. Co więcej region gór Troodos – zarówno same góry, jak i wszystko je otacza w promieniu 50 kilometrów to naszym zdaniem była najfajniejsza część Cypru, ale o tym w kolejnym wpisie.

Tymczasem, zapamiętamy dobrze – kiedy potrzebując benzyny okazało się, że można ją dostać w okolicznych supermarketach. Te jednak były zamknięte, ale pomógł właściciel okolicznej kawiarni, który wpierw oferował nam herbatkę, ale ropę też znalazł. I wziął tylko 1 EUR więcej niż cena na stacji oddalonej o 60 kilometrów.

Gdy zajechaliśmy po godzinie 21 do pięknej, małej wioski w poszukiwaniu naszego noclegu. Właściciele pokoju – zdenerwowani naszym późnym przybyciem – pytali, czy wszystko na pewno w porządku. Po czym 70-letni pan próbował z honorem wziąć nasz duży plecak i tylko uśmiech Ani skłonił go do oddania mnie. Moja męska dyplomacja na nic się nie zdawała. Rano obudziliśmy się pośród gór w zaśnieżonej miejscowości – akurat wpadliśmy na dwa dni jednych z większych w historii opadów śniegu. Nie tego się po Cyprze spodziewaliśmy, ale było bardzo sympatycznie.

Takich małych nic nie znaczących historii jeszcze sporo czeka na Wasze odkrycie 😉